wtorek, 5 marca 2013

ROZDZIAŁ 4 "Masz W Końcu Za Swoje"

Wstałem około 7:10 więc musiałem się wyrobić. Obiecałem sobie, że się nie spóźnię, więc pośpieszyłem się. Wstałem z łózka z wielkim trudem, wziąłem niebieską koszulkę, i biało-niebieską koszulę w kratę, do tego granatowe lekko podarte dżinsy i ruszyłem do łazienki. Wyszedłem jakoś 20 po. Wziąłem torbę, którą mama położyła mi obok biurka. Mój pokój nie był zwykły. Na ściana wisiały plakaty przeróżnych rzeczy. Po prawej stronie stało łóżko a przed nim ciemno brązowe biurko. Po lewej stronie było parę szafek a obok nich było widać drzwi. Na środku ściany było okno a obok niego leżała gitara, resztę instrumentów leżało w szafie. Na prawdę dobrze czuje się w tym pokoju. 

(Zdjęcie pokoju Austina)
 

  
     Po zejściu na dół, zjadłem śniadanie i wyszedłem. Jakoś za 7:40 byłem pod szkołą. Strasznie mi się nudziło, a z resztą tak jak wszystkim z  tego co zauważyłem. Po chwili zobaczyłem, Ally, wyglądała tak pięknie, lecz idąc po placu szkoły widziałem strach w jej oczach, a ona rozglądała się nerwowo na wszystkie strony. Nie chciałem jej się na razie pokazywać, sam nie wiem czemu. Ponieważ byłem na dworze postanowiłem schować się za drzewem. Plan się powiódł dziewczyna nie zauważyła mnie. Lecz widziałem mnie pewna blondynka, która podchodząc do mnie zaczęła rozmowę.
- Co ty robisz ? - Spytała lekko śmiejąc się. 
- Ja...nic tak sobie stoję.  - Powiedziałem pierwsze co przyszło mi na myśl.
- Aha, to ja idę. - Pożegnała się po czym odeszła. Z tego co usłyszałem nie była rozmowna. Nie myślałem nad tym, chciałem by Ally nic się nie stało. Strasznie się o nią martwiłem. Wszedłszy do budynku poszukałem szafki z moim numerkiem, jak się okazało była ona obok szafki Ally.
Nagle usłyszałem dźwięk dzwonka, był to czas by się ujawnić. Nie wiedząc gdzie mam lekcję, zacząłem nerwowo chodzić po korytarzu. Wtem z pokoju nauczycielskiego wyszedł jakiś facet, podszedł do mnie.
- Czemu nie idziesz na lekcję chłopcze? - Spytał patrząc na mnie.
- Bo...nie wiem gdzie, jestem tutaj pierwszy raz. - Wytłumaczyłem się 
- Pan to pewnie Austin czyż nie ?
- Tak, tak to ja.
- Masz teraz ze mną lekcję. Chodź przedstawię cię klasie. - Powiedział nauczyciel po czym poprowadził mnie do drzwi otwierając je. 
- Dzień dobry uczniowie. - Rzekł na powitanie.
- Dzień dobry. - Odpowiedziała klasa znudzonym głosem, po czym skierowali wzrok na mnie.
- To jest Austin Moon, będzie z wami chodził do klasy. Przywitajcie go miło. - Powiedział nauczyciel, ale ja czułem że to nie koniec. - Opowiedz nam coś o sobie - zachęcał mnie nauczyciel.
- Ok. - Zacząłem. I wtedy ona się odwróciła, zapewne poznała mnie po głosie, bo jak widać mojego imienia nie słyszała, bo była zajęta gadaniem  z Trish, co było nie podobne do jej zachowania. - Jak już wiecie, mam na imię Austin. Zapewne znacie mnie z internetu. - Wszyscy pokiwali głowami. - Mam szesnaście lat, interesuję się muzyką i tańcem. Gram na wielu instrumentach np. na gitarze, perkusji, klawiszach. Mieszkam  z rodzicami i przyjaźnię się z pewną dziewczyną, która jest dla mnie naprawdę ważna i tak naprawdę dzięki niej jest teraz tym kim jestem. Jest ona jedyna w swoim rodzaju. - Skończyłem po czym spojrzałem na uśmiechającą się do mnie Ally. 
- Dobrze, dziękuję możesz usiąść. - Powiedział nauczyciel po czym zaczął szukać czegoś w teczce.
Ja korzystając  z okazji usiadłem za Ally i Trish. One od razu się odwróciły.
- Austin, czemu nie powiedziałeś, że będziesz tu chodził ? - Spytała szeptem Ally.
- Pamiętasz jak wczoraj wieczorem powiedziałem "Ja się tym zajmę"? - Spytałem z nadzieją.
- Tak pamiętam.
- O to mi właśnie chodziło, to ta rzecz o której miałaś dowiedzieć się dzisiaj rano. - Odpowiedziałem, po czym uśmiechnąłem się do niej "łobuzersko".
- Austin. - Dziewczyna chciała mnie przytulić, lecz po paru sekundach opamietała sie, że jest w klasie. - Przepraszam, nie powinnam.
- Nic się nie stało, możemy na przerwie. 
- Ok. 
Gdy lekcja się skończyła, podszedłem z Ally do szafki. 
- Jak się czujesz ? - Spytałem szczerze. 
- Świetnie, dzięki tobie, że tak powiem. - Powiedziała po czym przytuliła mnie. Nagle całe szczęsie prysło gdy Ally zaczęła kurczowo przytrzymywać mi ramiona, po czym zauważyłem strach w jej oczach, prawię się popłakała. Domyśliłem się o co chodzi i widząc przechodzącego Deza zawołałem go.
- Hej Dez, chono tutaj. - Chłopak podszedł do mnie
- Hej stary, co ty tu robisz, nie wiedziałem, że chodzisz do szkoły.
- Bo chodzę od dziś. To jest teraz nie istotne, pogadamy o tym potem. Teraz weź Ally i idź z nią gdzieś. Nie chcę, żeby zaraz zemdlała z przerażenia, lub obdarła mi rękawy od koszuli. 
- Ok. - Chłopak złapał dziewczynę za ramiona, po czym odszedł z nią. 
Nagle poczułem, że ktoś łapie mnie za ramiona i przygniata do szafki. Oczywiście był to ?Jake. 
- Nie wystarczyło ci poprzednie manto, chcesz więcej! - Zagroził mi chłopak, pokazując mi pięść.
- Odczep się koleś. - Odpowiedziałem, po czym odepchnąłem go ode mnie.
- Nie będziesz zarywał do mojej Ally.
- Jakiej dziewczyny? Ally nie jest i nigdy nie będzie twoja! - Krzyknąłem tak głośno, że cały korytarz zabrał się dookoła nas.
- Jeszcze się przekonamy! - Odpowiedział Jake.
- Nie ma takiej opcji, już nigdy jej nie zobaczysz, a już na pewno nie dotkniesz! - Zawrzeszczałem.
- O tym to ja już zdecyduję. - Odpowiedział, po czym dał  z pięści w twarz. Ja usłyszałem tylko głos nauczycieli "Dzwońcie na policję, na tych miast". Jake przyglądał mi się chwile, po czym dołożył mi w twarz z drugiej strony, czułem jak krew leci mi z nosa. Chciałem się obronić, el straciłem orientację po paru minutach przyjechała policja.
- Gdzie on jest ? - Spytali gniewnym tonem nauczycieli. 
- Tam, ten chłopak w czarnej kurtce. - Wyjaśnił nauczyciel, po czym wskazał na owego chłopaka. Policjanci podeszli to Jakea.
- Pójdziesz z nami chłopcze.
- Co...ale czemu ?
- Za pobicie oraz, jest wysłany za tobą list gończy, bo obrabowałeś sklep.
- Ale, to nie ja!
- Dowody wskazują same na siebie. Jest pan zatrzymany.
Policjanci wyprowadzili chłopaka ze szkoły po czym nauczyciele podeszli do mnie.
- Nic ci nie jest?- Zaczęli pytać.
-Nie...wszystko dobrze. - Wydusiłem i pobiegłem poszukać Ally. 
Była na dworze z Trish i Dezem. Pocieszali ją.
- Ally! - Zawołałem ją. - Wszystko gra ?
- Tak. - Odpowiedziała, po czym spojrzała na mnie. - Austin! To on ci to zrobił prawda !?
- No...tak...ale nie przejmuj się nic mi nie jest. A Jakea już więcej nie zobaczysz, zabrała go policja, ponoć obrabował sklep, więc posiedzi parę lat w więzieniu, bo jest pełnoletni.
 - Dziękuje! - Dziewczyna podbiegła do mnie i mocno uściskała, po czym lekko się odsunęła i starła mi krew z ust. Było to ciekawe i nawet miłe, ze się tak przejęła. Ale najbardziej cieszyłem się , ze jest już z nią okej.
-Y...dzięki.
- Może chodź do pielęgniarki ? - Zasugerowała Ally.
- Ale... - zacząłem ale ona przerwała mi.
- Już. - Odpowiedziała na moje protesty, złapała mnie za nadgarstek po czym pociągnęła w stronę szkoły. Weszliśmy do białego popieszczenia, w którym na środku stało białe łóżka a obok ogromna szafa z jakimiś przyrządami i różnymi lekami. 
- Po co tu jesteśmy ? - Spytałem Ally
- Bo chcę mieć pewność, że nic ci nie jest.
Do gabinetu weszła kobieta w białym kitlu, podeszła do mnie.
- Matko boska, z kim się pan bił ? 
- JA...y...no - zacząłem
- Dobrze, dobrze, nie tłumacz się, już wszystko rozumiem. 
- Ale, że co ? - Spytałem zakłopotany/
- Podrywałeś tę piękną dziewczynę, po czym jej chłopak pobiło, się z tobą.
- To nie... - znowu ta pielęgniarka mi przerwała.
- Nie musisz się tłumaczyć.
Popatrzyłem na Ally. Ona uśmiechnęła się do mnie lekko a ja spróbowałem to odwzajemnić.
Pielęgniarka otarła mi krew z twarzy po czym zbadała rozcięcie na ręce, które pojawiło się w skutek uderzenia w kant otwartej szafki.
- To by było na tyle. Możecie już iść. - Podziękowałem kobiecie po czym wyszedłem z Ally z gabinetu. Nie mięliśmy już lekcji, więc poszliśmy do domów, byliśmy umówieni na 16:00 na próbę. 
 O matko...na śmierć zapomniałem. Miałem tym razem na próbę napisać duet, by Ally się nie męczyła. Do czwartej została jeszce godzina więc może bym zdążył.
      Czułem ise dobrze wiedząć, że nic juz Ally nie grozi ze strony Jake'a. Wtedy koło ławki na dworze, gdy zbliżyła się do mnie, pomyślałem "Czuję do ciebie coś więcej niż tylko przyjaźń. Strasznie mi na tobie zależy, ale nie wiem jak to okazać". I wtedy wpadłem na genialny pomysł. Miałem napisać na dziś piosenkę, duet z Ally więc wykorzystam tą okazję, na powiedzneio jej co do niej czuję. Sądziłem, że ona zrozumie przekaz i nie weźmie tego za jakiś głupi żart. Musiałem to w końcu wyznać, nie miaęłm zamiaru okrywać swych uczuć do końca życia. 

niedziela, 3 marca 2013

ROZDZIAŁ 3 "Muszę Ją Chronić"

      Obudziłem się około 10:00, świeciło słońce, a obok mnie na łóżku ktoś siedział, nie widziałem kto bo zamknąłem oczy, by pomyśleć w spokoju.
- Skarbie śpisz ? - Spytała kobieta siedząca koło mnie. była to moja mama.
- Tak, a co ? - Odpowiedziałem.
- Chciałam wiedzieć jak się czujesz ? - Spytała z troską w głosie.
- Dobre, już dobrze, brzuch mnie już nie boli. - Odpowiedziałem szerze.
- To świetnie. Zejdziesz na śniadanie czy mam ci je przynieść ? - Spytała kobieta.
- Nie, nie, zaraz zejdę, czekaj chwilę. - Już miałem wstać, gdy przypomniałem sobie,   że  w nocy było mi tak gorącą, że miałem na sobie tylko spodenki i nie chciałem by mam mnie widziała, po prostu mi to nie pasowało - y...mamo...mogłabyś ? - Spytałem wskazując na otwarte drzwi.
- Jasne, już już. - Odpowiedział po czym podeszła do drzwi i ZAMKNĘŁA JE. Nie oto mi chodziło, chciałem żeby wyszła a nie za trzaskała sobie drzwi.
- Mama. Nie o to mi chodziło, chciałbym żebyś wyszła bo chcę się ubrać ok ? - Spytałem lekko rozbawiony tą całą sytuacją.
- A... - ocknęła się dopiero o co mi chodziło. - Ok, już wychodzę, ale na pewno sobie poradzisz? - Spytał. A mnie zatkało, miałem zamiar powiedzieć jej co o tym myślę, ale nie za ostro ją potraktować.
- Mam ! Nie mam pięciu lat, uwierz mi umiem się ubrać, wiem że się martwisz ale naprawdę już czuję si dobrze, serio. - Chyba ją przekonałem.
- Ja nie chciałam cię urazić, przepraszam. - Zrobiła smutną minę.
- Dobra mamo, nie gniewam się, mogę się ubrać ?
- Tak, to ja czekam na dole.
- Ok, to czekaj.
      Wyjąłem z szafy czarne jeansy, białą koszulkę i czerwono-białą koszule w kratę. Otworzyłem drzwi by sprawdzić czy nikogo nie ma w korytarzu, był pusto więc szybko w samych bokserkach, wybiegłem z pokoju do łazienki, by się odświeżyć. Ubrałem się w wybrane w pokoju ciuchy i poprawiłem sterczące na wszystkie strony włosy. Ubrałem buty i zszedłem na dół.
Tam czekała na mnie mama ze śniadaniem.
- Dzięki. - Podziękowałem i usiadłem, na krześle. Po zjedzeniu postanowiłem odwiedzić Ally i sprawdzić przy okazji czy dotrzymała obietnicy. Chciałem także sprawdzić jak się czuje po tych fatalnych dniach. Przez tego typasa popsuł jej się pierwszy dzień w szkole. 
- Mamo, ja wychodzę do Ally, nie wiem kiedy wrócę, na pewno przed kolacją ok ? - Spytałem z nadzieją czy rodzic mnie puszczą.
- Dobrze synku ale uważaj na siebie. - Prośba się spełniła, mama się zgodziła i jak zwykle mówiła to samo to za każdym razem gdy miałem gdzieś wyjść. Ale rozumiałem ją po prostu troszczyła się o mnie, byłem jej jedynym synem, a sklonować mnie nie mogła...chyba że...a nie to głupi pomysł, najważniejsze, że mogłem iść.
- Tak, tak - powiedziałem z sarkazmem w głosie na pytanie zadane przed moimi długimi rozmyśleniami. Wyszedłem z domu zamykając drzwi. Pogoda byłą tak świetna, że od razu poprawił mi się humor. Doszedłem do Sonnic Booma w jakieś 10 minut. Ally  stałą już za ladą i najwyraźniej była trochę przygnębiona. Podszedłem do niej.
- Cześć Ally, jak się czujesz ? - Spytałem, a ona niespodziewanie podbiegła do mnie i przytuliła. Bolało jeszcze trochę, ale widząc że Ally czuję się lepiej pozwoliłem przytulać jej się do woli. Jej szczęście było dla mnie najważniejsze.
- Austin !- Ucieszyła się - To ja miałam do ciebie przyjść, powinieneś odpoczywać. - Pozaliła się.
A ona znowu to samo, tak jak moja mama. Cały czas martwi się o mnie a nie o siebie. Przyznam że było to nawet miłe uczucie.

- Czuję się już znacznie lepiej, pomyślałem, że zrobię ci niespodziankę i sam przyjdę się pokazać żebyś uwierzyła, że jest już ok.
- Mogłeś zadzwonić. - Odpowiedziała. "Tak jasne zadzwonić" pomyślałem z ironią w głosie. 
- Oboje wiemy, ze gdybym zadzwonił i powiedział, że jest już dobrze, to i tak byś nie uwierzyła i sama do mnie przyszła, a tak mogłem przynajmniej rozruszać kości. I tak bym dzisiaj przyszedł na naszą próbę. - Wyjaśniłem jej. Trochę mnie to bawiło.
- Masz rację. - Uśmiechnęła się, a  ja to odwzajemniłem.
- A ty jak się czujesz ? - Zadałem pytanie, które chciałem powiedzieć od kąt tu wszedłem.
- Dobrze. Na razie jest ok, ale jutro muszę iść do szkoły i nie wiem jak to będzie - Zmartwiła się.
- Nie przejmuj się ja się tym zajmę. - Odpowiedziałem. Mam już plan, o którym dowie się dopiero jutro.
- Austin, co chcesz zrobić ? - Najwyraźniej nie domyśliła się o jaki plan mi chodziło, co było punktem dla mnie.
- Nie myśl teraz nad tym, zobaczysz jutro. - Odpowiedziałem, po czym uśmiechnąłem się. Nie wiedzieć czemu Ally nazywała ten uśmiech "łobuzerskim" co szczerzę mówić mi nie przeszkadzało. Nawet się do tego przyzwyczaiłem, chyba podobała jej się ta mina.
 Resztę dnia spędziliśmy przy fortepianie luzując się i układając jakieś komiczne teksty. Pomogłem jej także w sklepie, polecałem sprzęt klientom itd. Potem usiedliśmy u niej w pokoju i gadaliśmu .
- Mam pomysł - zacząłem - juto mamy spotkanie co nie, więc ja tym razem napisze piosenkę, a ty sobie odpoczniesz ok ? - Pomyślałem że tym razem dam jej odpocząć i ja coś skomponuję. - Ale pod jednym warunkiem.
- Dobrze skoro chcesz. A jaki to warunek ? - Spytała najwyraźniej zaciekawiona.
- Ja napiszę duet, ale razem go zaśpiewamy.
- Austin, ale ja... - zaczęła lecz ja jej przerwałem.
- Wiem, że się boisz, ale uwierz mi nie ma czego. Zaufaj mi dobra ? - Spytałem. Próbowałem być bardzo przekonujący ale nie wiem czy mi się uda. Bardzo mi zależało, aby Ally nauczyła się, że należy spełniać marzenia bezwarunkowo na to czy kiedyś się one nie udały. Nie można się poddawać.
- Dobrze zaśpiewam z tobą. Odpowiedziała niepewnym głosem.
Wyjąłem telefon i zajrząłme na godzinę, była już siedemnasta i musiałem iść na kolacje.
- Przepraszam Ally ale jest już piąta, muszę iść do domu. 
- Dobrze, spotkamy się jutro ok ? - Spytała uśmiechając się.
- No jasne tak jak zwykle. - Odpowiedziałem odwzajemniając uśmiech. Wyszedłem. 
Po jakichś 10 minutach byłem już w domu. 
- Już jestem  - oznajmiłem. Z kuchni wyszła mama.
- Świetnie, siadaj do stołu. - Odpowiedziała wskazując gestem dłoni bym usiadł przy stole obok ojca.
- Ok. - Posłusznie usiadłem. Rozmowę zaczął tata. 
- Jak tam u Ally, dobrze się czuję ? - Spytał. 
- Tak, ale boi się jutrzejszego dnia w szkole.
- To naturalne, po czymś takim. - Odpowiedział tata, jakby coś takiego przeżył.
- Chciałem was o coś spytać. - Oznajmiłem patrząc na ich twarze, Mama podała kolacje i usiadła do stołu. 
- Tak, o co chciałeś spytać. - Poodwiedzała mama patrząc na mnie. Uśmiechnęła się, więc odwzajemniłem to.
- Bo...ja chciałem żebyście zapisali mnie tu do liceum. - Poinformowałem ich niepewnym głosem. 
- Czemu chcesz tu chodzić do szkoły ?- Spytał ojciec uważnie czekając na moją odpowiedź.
- Jake chodzi tu do szkoły tak jak Ally, a ja boję się, że coś się jej stanie więc chciałem tu chodzić by...no...odgonić od niej...no Jakea...wicie cho chcę powiedzieć. - Wytłumaczyłem, a przy najmniej starałem się wytłumaczyć. Rodizce popatrzyli na siebie, po czym mam spojrzała na mnie.
- My akurat chcieliśmy ci powiedzieć, ze mamy zamiar cię tu zapisać tylko nie wiedzieliśmy czy się zgodzisz.
- To dobrze się złożyło, że sam chcę tu iść. - Ucieszyłem się. - A co z książkami, nie mam ich. - Zbytnio się tym nie przejmowałem, ale trzeba było poudawać torchę przed rodzicami, że się tym
 martwię.

- Tym się nie przejmuj, już kupiliśmy si książki.
- Więc mogę jutro iść ? - Spytałem.
- No pewnie, że tak. - Oznajmiła mama z wielkim szczęściem. - I tak wczoraj był pierwszy dzień i na
pewno nic nie pisali. Nagle tata zaczął inny temat.
- Wiesz co synu, ta dziewczyna jest ogromną szczęściarą, że ma takiego troszczącego się o nią
przyjaciela.
- Tato, przestań. - Powiedziałem tak, mimo iż bardzo mi to schlebiało.
- Mówię prawdę, Ally ma ogromne szczęście. - Powiedział tata i poklepał mnie po plecach. Gdy skończyliśmy jeść, by się przymilić umyłem naczynia i poszedłem do siebie, by porozmyślać.
      Cieszyłem się, że będę juto z Ally , spróbuję jej "pilnować" by ten zboczeniec się do niej nie dobrał. Martwiłem się o nią, tak jak ona o mnie. Rozmyślałem nad słowami taty :"Wiesz co synu, ta dziewczyna jest ogromną szczęściarą, że ma takiego troszczącego się o nią
przyjaciela", być może tata miał rację. Troszczyłem się o Ally, gdyż była ona moją przyjaciółką i bez niej nie był bym tym kim teraz jestem. Po prostu pomagamy sobie na wzajem, jak brat z siostrą. Ale nie wiem czy to uczucie do niej jest takie jakie czuję się do rodzeństwa.Uważam, że jest ona dla mnie kimś więcej niż tylko przyjaciółką.

sobota, 2 marca 2013

FILMIKI

Parę z Austin i Ally:

Ten moment naprawdę bardzo mi się podoba. Austin naprawdę słodko śpiewa do Ally widać, że już coś do niej czuje.

Dialog na początku:

- Witam wszystkich, fajnie was widzieć.Przypadkiem dzisiejsza impreza, to też impreza pożegnalna mojej tekściarki i najlepszej przyjaciółki Ally. Ally się właśnie dostała do świetnej szkoły muzycznej. Więc przygotowaliśmy dla ciebie coś dzięki czemu nas będziesz wspominać.
 
Tłumaczenie piosenki:

Nie ma sposobu, w którym zrobiłbym to bez ciebie
Zrobiłbym bez ciebie
Był tu bez ciebie
Nie ma zabawy, gdy robisz to samotnie

Z tobą to jest jak whoa
I wiem...
Ja.. Jestem tym snem
Bo mam cię przy sobie

Nie ma sposobu, w którym zrobiłbym to bez ciebie
Zrobiłbym bez ciebie
Był tu bez ciebie 



Dialog na początku:
- Piosenka nazywa się Illusions.

 

Przekaz:
Ta piosenka mówi nam, ze nie każdy chłopak będzie  z nami na wieki, będzie a zanim się obejrzymy on zniknie z naszego życia mimo że my go kochałyśmy, będzie tak jakby on był tylko iluzją.

KOCHAM TĘ PIOSENKĘ, A JESZCZE BARDZIEJ TANIEC
Ross tańczy normalnie zarąbiście.
Kocham cały jego taniec w tej nucie a w szczególności od: 0:45
Gdy widzę jak on tańczy to normalnie jest mi słabo z wrażenia, uważam że to on z całego świata jest w tańcu najlepszy. KOCHAM GO ♥♥♥♥♥♥



I znowu genialny pokaz naszego Rossiaczka  ♥
Tutaj pokazał Trentowi co to nazywa się prawdziwy taniec. 
LOVE  





Akustyczna wersja

Przekaz: 
Ta piosenka mówi nam o tym, że nie musimy pisać miłosnych piosenek by udowodnić ile czujemy, jeżeli się naprawdę kogoś kocha, swoje uczucia można mu pokazać nawet przez swoje spojrzenie. Nie potrzeba nam słów by okazać miłość. Nie trzeba żyć w ciągłym dramacie czy napięciu w związku bo np. myślimy że w końcu nam się on znudzi, wystarczy kochać drugiego człowieka i próbować nie żyć w dramacie.


ROZDZIAŁ 2 "Ona Nie Jest Twoją Właśnością"

      Próbowałam nadal go odpychać ale na marne, był jak skała, nie dało się go ruszyć. Postanowiłam wziąć się w garść i użyć gardła. Zapiszczałam Jake'owi prosto do ucha. Austin widząc, że strasznie się boję podbiegł do nas i odepchnął Jake'a, który nie reagował na moje piski.
- EJ, odczep się od niej, idź stąd lepiej. - Powiedział mój obrońca naprawdę wkurzony z tego co słyszałam po jego głosie.
- Bo co cieniasie ?- Spytał Jake cały czas się do mnie głupkowato uśmiechając.
- Zaraz ci odpowiem co! Chodź Ally - złapał mnie za nadgarstek - zabiorę cię stąd. 
- Nie tak szybko, ona jest moja! - Krzyknął brunet po czym z całej siły odepchnął Austina, który wylądował na podłodze. Ja zaczęłam krzyczeć i panikować. Podbiegłam do Austin, który jeszcze nie podniósł się z ziemi. 
- Nic ci nie jest ? - Spytałam zmartwiona, Austin podniósł się. Popatrzył gniewnie na Jake'a, wydawałoby się, że chcę go zabić. Podszedł do bruneta i oboje zmierzali się wzrokiem.
- Masz problem małolacie ? - Spytał Jake.
- Nie, to ty masz problem, idioto! - Jesteś zwykłym casanovą! Myślisz, że świat krąży wokół ciebie, ale tak nie jest. To ty jesteś zwykłym pozerem, a dziewczyny CZASEM się z tobą umawiają, tylko z litości. Nie masz prawa przywłaszczać sobie Ally, to nie jest rzecz, to człowiek i nie należny do ciebie !!! - Wygarnął mu Austin unosząc głos.
- Tak, bo ty wiesz wszystko najlepiej. - Odpowiedział mu Jake
- Ona nie jest twoją właściwością. Zrozumiano !!! - Wkurzył się Austin.
- Tak... - odpowiedział  z sarkazmem. 
 (Reszta tego opowiadania i dalsze opowiadania są OCZAMI AUSTINA)
       Odwróciłem się by odejść od tego oble cha ale ten, jednym ruchem podstawił mi nogę i prawie się przewróciłem. 
- Koleś ! Przeginasz !!! - Wkurzyłem się. I zobaczyłem jak znowu podchodzi do Ally, a ta cała się trzęsie.
-  Zostaw mnie ! - Krzyknęła, ale ten złapał ją za ramiona i zaczął całować.
 - Nie słyszałeś. Zostaw ją !!! - Teraz byłem wściekły, myślałem, że zaraz rozwalę mu tę buźkę.
Podbiegłem do niego i odepchnąłem. 
- Ally uciekaj z stąd! - Krzyknąłem do dziewczyny
- Ale... - zaczęła.
- JUŻ!
Gdy Ally wybiegła ze sklepu, poszedłem do Jake'a, on wstał i nawet nie wiem kiedy zaczęliśmy się bić. Dostałem parę razy w twarz, bo czułem, że z buzi leci mi krew. Ale nie dałem za wygraną, też zacząłem go okładać po twarzy. By mi oddać Jake, kopnął mnie w brzuch. Ja z bólu zgiąłem się w pół i uklęknąłem. Chłopak jak ostatni tchórz uciekł. 
Nie wiedziałem co zrobić, kręciło mi się w głowie i co było oczywiste strasznie bolał mnie brzuch. Po paru sekundach po prostu urwał mi się film.
Obudziłem się w łóżku, to znaczy chyba w swoim. Nagle ktoś wszedł do pokoju. Była to Ally.
- Austin ! Nic ci nie jest, wszytko dobrze, coś cię boli ? - Nawijała tak jak zawsze.
- Ally, uspokój się, nic mi nie jest tylko brzuch mnie jeszcze boli. - Powiedziałem prawdę. - Ważniejsze jest jak ty się czujesz? - Mówiłem prawdę, martwiłem się o nią.
- Nic się nie stało - odpowiedział. - To była moja wina, nie powinnam uciekać jak tchórz tylko wezwać pomoc. To tylko i wyłącznie moja wina. - Cały czas się obwiniała." Ale to nie była jej wina, że jest taka  ładna" pomyślałem i nagle uświadomiłem sobie, że powiedziałem to na głos. 
- Austin...powiedziałeś coś ? 
- Nie...przecież...nic nie mówiłem, tylko ał ! - Próbowałem grać ale słabo mi toi wychodziło.
- Ale powiedziałeś "To nie była jej win, że jest taka ładna". Sama słyszałam. 
- A to...to...ja mówiłem o psie mojej mamy bo zaprosiła ostatnio takie pana... - Ally mi przerwała.
- Serio, kogo ? - Musiała zadać to pytanie.
- To był...brat...kumpla...ojca...psa sąsia...da. - Wydukałem, sam nie wiedząc co, ale na pewno nie było to zbyt mądre.
- Co? - Spytała zmieszana .
- Nic...nie ważne. Nie spotkałaś już potem tego zboczeńca. - Spytałem, ale szybko zamilkłem, bo zauważyłem, że Ally ma łzy w oczach.
- Przepraszam, nie powinienem w tej chwili pytać. Przepraszam. - Chciałem wstać, by przytulić dziewczynę, lecz ona podbiegła do mnie.
- ANI MI SIĘ WAŻ - wymówiła każe słowo bardzo dokładnie je akcentując. Pochyliła się nade mną i przytuliła mnie, ja odwzajemniłem to, było mi miło w jej ramionach, wydawało mi się, że czuję się przy mnie bezpieczna.
 - Wydaję mi się, że przy tobie jestem bezpieczna. - Uśmiechnęła się. Wyjęła mi to z myśli, jednym słowem. - Powinieneś odpoczywać, lepiej już pójdę. 
- Nie, nie idź jeszcze. - Zaprotestowałem, nie chciałem zostać sam.
- Naprawdę muszę już iść. - Pożaliła się.
- Dobra, ale obiecaj mi, ze jutro nie pójdziesz do szkoły. - Powiedziałem to, z przeczuciem że się zgodzi.
- Ok, przyjdę jutro. Zdrowiej szybko. - Wstała z mojego łóżka i podeszłą do drzwi, otworzyła je.
- Pa Ally. - Pożegnałem się i obdarowałem ją ciepłym uśmiechem.
- Pa. - Odpowiedział i również się uśmiechnęła. Wyszła
    Nie wiedziałem co myśleć. Martwiłem się o Ally, nie wiedziałem, jak to wszystko znosi, wyglądała na wesołą, ale znałem ją o wiele za długo, by uwierzyć w to że "Nic się nie stało". Miałem nadzieje, że ten Jake nie będzie się kręcił wokół niej, bo boję się, że nie będzie miał jej kto obronić. Jak następnym razem spotkam tego zboczeńca to mu nogi z dupy powyrywam, ostatecznie, daruję mu jedną.